Szlakiem północnym w Klubie Podróżnika

Data spotkania: 14.02.2017 09:45

Anna Starczewska szlakiem św. Jakuba wyruszyła z przyjaciółką Kingą. Dziewczyny od początku wiedziały, że całej trasy nie pokonają ze względu na ograniczenia czasowe (urlop), stąd też wyszły z założenia, że to jednak podróż i sama droga się liczy, a nie to, czy do końca dojdą.

Swoją podróż rozpoczęły więc od początku szlaku w miejscowości Irun i dalej wyprawa wiodła przez Getarię, Markinę, Bilbao, Portugalete, Islares, Laredo, Guemes, Santilana del Mar, San Vincente, Llanes, Vega, Villaviciosa i Gijon. Dziewczyny pokonały 541 km szlakiem jakubowym plus jakieś 120 na zwiedzanie i błądzenie w 15 dni.  Dzienne dystanse jakie pokonywały były dość długie, niemal maratony, gdyż z reguły szło się od schroniska do schroniska, a tych na trasie północnej było mało. Słońca i błękitu nieba podczas wyprawy nie doświadczyły. – Bardziej się czułyśmy jak w krainie Draculi, bo niebo było zachmurzone lub padało – powiedziała pani Ania i dodała, że na całym szlaku przydały się książeczki pielgrzyma, które wyrobiły w Irun.  Zbieranie pieczątek nie było jednak naszym priorytetem, ale książeczkę trzeba było mieć z tej radości, że część schronisk przyjmuje tylko i wyłącznie wtedy, kiedy  jest się pielgrzymem. Bez książeczki nas nie przyjmą, co czasem okazywało się po prostu zbawienne – usłyszano.

Szlakiem jakubowym idą pielgrzymi głównie w lipcu i sierpniu, ale tych osób na szlakach nie widać. – Ale w jednym ze schronisk  było nas 103 z 51 krajów świata – powiedziała Anna Starczewska i dodała, że chociaż wiedziała, że za pierwszym razem całego szlaku nie pokonają, to jednak zamierza wrócić, aby pokonać resztę szlaku.