Klub Podróżnika w Kolumbii

Ogólne 20.10.2022

17 października 2022 r. do Kolumbii zabrali członków Klubu Podróżnika Jadwiga i Bogdan Jelinkowie ze Żnina.  Usłyszano o bogatej historii Indian, a następnie kolonizatorów, którzy w XVI w. tam przybyli i zaczęli budować miasta.

Swoją podróż Żninianie rozpoczęli od stolicy Kolumbii - Bogoty. Miasto założone zostało w 1538 r., a obecnie liczy 8 milionów mieszkańców. „To jest ogromne miasto z ciekawą bardzo historią. Bogota to przede wszystkim miasto deszczowe” – powiedziała Jadwiga Jelinek. Przez to, że tak pada a temperatury są wysokie, jest tam bardzo zielono i kwieciście.

Kolumbia jest też potężnym wydobywcą szmaragdów. Podróżnicy zwiedzili muzeum szmaragdów, a zaskoczeniem dla nich było, że mały szmaragdzik, który stał na wystawie, wart  był 45 milionów dolarów.

Najstarszy kościół Bogoty – św. Franciszka - pochodzi z XVI w., a  od muzeum szmaragdów i kościoła prowadzi deptak do głównego placu Bogoty czyli Placu Bolivara. W dzień powszedni jest na nim mnóstwo straganów i kwitnie handel. Cała administracja rządowa skupia się wokół tego placu. Katedra Prymasowska w Bogocie, która przy tym placu stoi jest najważniejszą świątynią w Kolumbii. Na uwagę zasługuje także Pałac Sprawiedliwości, który odbudowany został w 1985 r. i otoczony płotem, żeby nie było łatwo do niego dotrzeć.

Żninianie odwiedzili też kopalnię soli położoną w miejscowości Zapaquira, 40 km od Bogotya następnie samolotem przelecieli do  Salento. Zachwycili się nie tylko miastem ale i  doliną Cocory. „To, co tam przyciąga najbardziej to właśnie drzewa – palmy woskowe, które dorastają do 60 metrów wysokości i żyją około stu lat. Są pod ochroną oczywiście, bo tylko w tej dolinie one żyją” – powiedziała pani Jadwiga, a pan Bogdan dodał, że nazywają się one palmami woskowymi, bo wydzielają sok, który jest jak wosk. „Kiedyś robiono z tego świece. Potem się okazało niestety, że te palmy mogą wyginąć i zaprzestano ich eksploatacji”. Dolinę Żninianie zwiedzali konno, co było nie lada wyzwaniem, ale byli zachwyceni.

 Medellin to kolejne miejsce, do którego Żninianie dotarli. To właśnie z tego miasta pochodził najważniejszy boss narkotykowy Kolumbii – Pablo Escobar.  Na wzgórzach Medellin położona jest słynna dzielnica – Comuna 13, która powstała na gruzach przemocy. Obecnie poprzez kulturę odciąga się kolumbijską młodzież od gangów i narkotyków.  Żninianie zobaczyli m. in. dom Pabla Escobara,  dzielnicę, w której doszło do zamachu na jego życie i słynny budynek El Mónaco, cmentarz na którym został pochowany

Kolejna miejscowość do której Żninianie zawitali – Guatape – słynie z ogromnego monolitu skalnego niewiadomego pochodzenia. Jadwiga Jelinek powiedziała, że „liczy sobie kilka milionów lat, wysoki 220 metrów,  waży podobno 66 milionów ton. Naukowcy zbadali”. Na górę można się wspiąć po schodach, których jest 740 i podziwiać piękne widoki na pobliskie   jeziora.

Podróżnicy samolotem przelecieli nad Morze Karaibskie, do Santa Marta, a stamtąd autokarem udali się do Cartageny de Indias  - miasta wpisanego na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Podróżnicy zwiedzili m. in.  kościół, w którym znajduje obraz Matki Boskiej Gromnicznej czyniącej cuda oraz XVII-wieczną twierdzę Castillo San Felipe de Barajas. „Jest to ciekawy obiekt, wpisany zresztą na listę UNESCO i zaliczany do siedmiu cudów Kolumbii. Podobno nigdy nie zdobyta chociaż korsarze tam najeżdżali nie raz i nie dwa. Miasto było plądrowane ale twierdza jako taka nie została zdobyta” – powiedziała Jadwiga Jelinek..

Ciekawą dzielnicą Cartageny jest Getsemani. „Troszeczkę podobnie jak Comuna 13 w Medellin, tak samo tutaj też się działo sporo do czasu, a potem przekształciła się w taką dzielnicę artystyczną” – usłyszano.

Dowiedziano się też, że plac,  na którym kiedyś odbywały się targi niewolników w Cartagenie  niejednokrotnie spłynął krwią.  Poznano też historię misjonarza księdza Piotra Klawera, którego zadaniem była opieka nad niewolnikami. Podróżnicy zobaczyli też Plac Bolivara, a przy nim Pałac Inkwizycji, w którym w 1821 r. obradował trybunał Świętego Oficjum.

Żninianie skusili się jeszcze na wypad na Wyspy Różańcowe (Islas del Rosario)  położone jakieś 40 km od wybrzeża Cartageny, składające się z 30 wysp. „Tam nam obiecano raj na ziemi. (…) Najpyszniejsze co było to pina colada ze świeżych owoców, z dobrego rumu. Pyszne było[1].

Na spotkaniu Klubu Podróżnika dowiedziano się również co jest podstawą wyżywienia Kolumbijczyków. A więc na pewno sycąca zupa aijaco z okolic Bogoty. „To jest coś w rodzaju rosołu, a do tej zupy dodawane jest wszystko. Oni często podają to w ten sposób, że zupa jest w miseczce, a obok  na talerzyku awokado, kukurydza, mięso z kurczaka i każdy sobie wrzuca co tej zupy ile chce i tak to zjada” – powiedziała Jadwiga Jelinek. Słynne są też placki z mąki kukurydzianej nazywane arepas, które podaje się z serem, mięsem, jajkiem, sałatą, po prostu czymkolwiek. A podstawą  jest bandeja paisa czyli kolumbijskie danie narodowe. Żninianie go również spróbowali. „To było wyzwanie. Tam jest wszystko. Tam jest ryż (dwa rodzaje - biały i ciemny), fasola, jajko, mięso mielone, kaszanka, arepas placek. Wszystko co tylko możliwe. Taka porcja że by na cały dzień starczyła” – powiedziała pani Jadwiga. W Kolumbii słyną też ze sprzedaży mrówek pupiatek jako chipsów. „Oni to sobie właśnie noszą, sprzedają i chrupią jak chipsy. A pyszny był dorsz, bardzo dobrze zrobiony” - usłyszano.

Na zakończenie spotkania Jadwiga Jelinek stwierdziła: „Nas Kolumbia bardzo zaciekawiła, zainteresowała”.

(Tekst: Barbara Filipiak)

 

 

[1] Tamże.