"Rozmowy po latach" Romana Terzyka w bibliotece

Ogólne 13.05.2016
"2 maja br. w Galerii im. żnińskiego artysty malarza Tadeusza Małachowskiego otwarto wystawę obrazów, też żnińskiego artysty malarza, Marcina Stosika w 10. rocznicę jego śmierci. Obu artystów znałem osobiście, chociaż dzieliła ich różnica 40 lat.
Poznając Tadeusza Małachowskiego, mojego nauczyciela malarstwa, w latach 50-tych ubiegłego wieku byłem uczniem V klasy szkoły podstawowej. Kiedy poznałem Marcina on był uczniem V klasy Szkoły Podstawowej nr 2 w Żninie, gdzie uczyłem plastyki. Po studiach w ASP w Poznaniu Marcin Stosik też został pedagogiem.
Uzdolniony plastycznie i bardzo pracowity, sumienny i chłonący wiedzę, zainteresowany realizacją zadań, choć lekko zamknięty w sobie, nie uczęszczał na zajęcia pozalekcyjne tzw. kółka plastycznego. Malował w domu i swoje inne, bardzo osobiste zielone kompozycje przyrodniczo-botaniczne z umiejętnym wykorzystaniem koloru papieru pakowego zwinięte w rulon, przynosił z prośbą o korektę.
Kiedy zapadła decyzja o kontynuowaniu nauki w Liceum Sztuk Plastycznych w Bydgoszczy przygotowaliśmy teczkę z pracami dla komisji egzaminacyjnej, gdyż to było warunkiem zakwalifikowania kandydata do egzaminu praktycznego i ustnego. Z tym Marcin nie miał żadnego problemu. Spotykaliśmy się rzadko i w „przelocie”.
W roku 2003 Muzeum Ziemi Pałuckiej na swoje 40-lecie i 740-lecie Żnina zorganizowało wystawę pt. „Artyści swemu miastu”. Marcin prezentował wystawę z cyklu „Grający w karty”. Spotkanie na wernisażu i wymiana grzecznościowych uwag o pracach – tyle zapamiętałem.
We wrześniu 2005 r. spotkaliśmy się w Żninie na wernisażu indywidualnej wystawy malarstwa Marcina Stosika – adiunkta ASP w Poznaniu. Przy po-wernisażowej kawie p. Urszula Nowicka – dyrektor Muzeum Ziemi Pałuckiej zapytała: - „Panie Marcinie, a pamięta pan lekcje z panem Terzykiem?”. Na co Marcin, z charakterystyczną dla niego nieśmiałością, stwierdził: - „Pamiętam do dzisiaj wszystko co pan mówił”.
Po tragicznej wiadomości z kwietnia 2006 r. i pogrzebie, aby pozbyć się tego brzemienia, wykonałem „Epitafium” poświęcone Marcinowi. A jedynym kolorystycznym akcentem biało-czarnej kompozycji była wersja „Grających w karty”.
W rok później, po obejrzeniu i przeżyciu retrospektywnej wystawy ponad 100 prac Marcina, stworzyłem cykl retrorytów „Rozmowy po latach”, inspirowany pracami Marcina, a szczególnie cyklem „Uśpienie, przebudzenie, olśnienie” i nową wersję „Epitafium”.
Roman Terzyk
Żnin, kwiecień 2016 r."